Zatrzymać wspomnienia || printu.pl



   Jestem osobą, która na każdym kroku biega z lustrzanką lub telefonem i robi mnóstwo zdjęć. Widać to doskonale patrząc na galerię zdjęć w moim smartfonie, przeglądając kartę pamięci aparatu, czy wchodząc na mojego i n s t a g r a m a. Kocham to. Moim zdaniem to najlepsza opcja zatrzymania wspomnień, bo w każdym momencie i o każdej porze, do zdjęć można wrócić i powspominać dobre chwile, o których po krótkim czasie poprzez codzienne obowiązki łatwo zapomnieć. Jednakże jest wielki minus przechowywania zdjęć na dyskach przenośnych, ponieważ łatwo o ich utratę poprzez zepsucie, czy zgubienie naszego sprzętu. By zabezpieczyć się przed takimi przypadkami, od dwóch bądź trzech lat, regularnie wywołuje zdjęcia i to w każdej możliwej formie. Od zwykłych odbitek, które później wrzucam do rodzinnego albumu, po foto-poduszki, czy właśnie owe fotoksiążki. Taka fotoksiążka to świetne rozwiązanie na prezent, czy to na 18 urodziny przyjaciela, ślub, rocznicę, czy  nawet rodzinne święta. Mam już dwa takie cudeńka i moja rodzina zarówno poprzednią, jak i tą fotoksiążką była zauroczona, bo nawet nie mieli pojęcia, że gdzieś tam, ktoś zrobił im takie zdjęcia. Uwierzcie, zdjęcia z ukrycia i niepozowane, sprawiają najwięcej radości, gdy ogląda się je po raz pierwszy lub po długim czasie. ☺ 


  Tworzenie własnej fotoksiążki na stronie printu.pl jest banalnie proste, nawet jak dla mnie - osoby totalnie nieogarniętej w takich sprawach. W dodatku na każdym kroku wszystko jest objaśnione. Jedyne czego potrzebujecie to troszkę czasu, chęci.. i oczywiście mnóstwo zdjęć. Jest wiele różnych szkiców i wzorów do wyboru, od kolorowych po minimalistyczne. Trzeba tylko zrobić i umieścić swoje wspomnienia.
  Cena, jak na taką niepowtarzalną i jedyną w swoim rodzaju książkę, jest świetna - ok. 100zł. Na stronie printu.pl poza fotoksiążkami do wyboru są fotoalbumy oraz minibooki. Dla każdego coś dobrego. Ja mam już dwie i mam nadzieję, że będę miała okazję wykonać kolejne, kto wie, może na jakiś prezent. ☺



Share:
Read More

Krynica Morska 05.08


   Moje wakacje nie mogą się obyć, bez wyjazdu nad morze, to już taka rodzinna tradycja. Tak właściwie, kto odwiedza mnie już dłuższy czas, to wie, że co roku ląduję gdzieś w nadmorskich miejscowościach razem z rodzicami. W tym roku postawiliśmy na Krynicę Morską i mimo tego, że na początku pogoda nam naprawdę nie dopisywała, a na plaży stale wywieszona była czerwona flaga z powodu wielkich fal, to po czasie zrobiło się na tyle pięknie, że resztę czasu spędziliśmy w wodzie, a do domu wróciłam ze spalonymi plecami. Właśnie takie wyjazdy, oparte przede wszystkim na typowym chill'u są najlepsze w taką letnią pogodę. Plaża, słońce, szum fal, krótki spacer po deptaku i odwiedzenie lokalnych budek z jedzeniem, pocztówkami i innymi "pierdołkami" to wszystko, czego potrzebuje do szczęścia podczas wakacyjnych dni. Żałuję tylko, że tak późno przypomniałam sobie, że zabrałam aparat, ale przynajmniej uchwyciłam, chociaż kilka chwil z tego dnia. 
  Jak mijają wasze wakacje? Może też spędzacie je nad morzem? Opowiadajcie jak tam u was. ☺








Share:
Read More

Vacation



 Po wakacjach, jakiejś przerwie i oderwaniu od codzienności, ciężko wrócić do rutyny. Skończył się mój obóz, krótko po nim miałam kolonie i teraz nie potrafię przywyknąć do moich codziennych zajęć, czy chociażby pisania na blogu, bo znowu miałam od tego długą przerwę. To niby tylko pisanie, robienie zdjęć i sklejanie tego w jedną całość, ale jednak potrzeba do tego takiej iskierki, która rozpala z tego naprawdę znaczne ognisko. Czas się wziąć w garść i resztę wolnego czasu wykorzystać jak najbardziej produktywnie - na plus dla bloga i samej siebie. Muszę rozruszać to miejsce, bo troszkę przysnęło, zarówno z mojej strony, jak i waszej, a słabo pisać, jak nie ma się do kogo. Mam nadzieję, że wybaczycie mi tę przerwę, ale niestety na moim corocznym obozie w lesie dostępu do sprzętu nie miałam, a na koloniach miałam tak beznadziejny zasięg, że ledwo wymieniałam się przebiegiem dnia z mamą.


  Spędziłam dwa cudowne tygodnie w moim miejscu na ziemi, w którym spędzanie początku wakacji to już tradycja. Odcięcie od świata wirtualnego i codziennego pośpiechu to coś, czego każdy z nas potrzebuje chociaż raz do roku.
  Krótko po powrocie, wyjechałam na kolonie do Warszawy i tam spędziłam równie świetne chwile na domkach z zeszłorocznymi przyjaciółmi. Pokochałam Warszawę, ten klimat i piękne budynki. Już nie mogę się doczekać, by wrócić do naszej stolicy i zobaczyć miejsca, których nie zdołałam odwiedzić tym razem, mam nadzieję, że dam radę to zrobić jak najszybciej i w równie świetnym towarzystwie.
  Teraz, jak już napisałam, czas dla mnie. Ogarnianie spraw nowej szkoły, rozwijanie zainteresowań i odpoczynek po roku nauki, by mieć energię na kolejny. Bardzo chcę zarówno rozpocząć ten rok pozytywnie, jak i równie promiennie go zakończyć.




 @dbuniek

Share:
Read More
,

Family time || Arboretum Wirty


Kocham wyjazdy rodzinne..,
   szczególnie te, w piękne miejsca. Czuję się wtedy jak w raju. Rodzina, piękna przestrzeń, cudowna atmosfera i oczywiście mnóstwo zdjęć. Idealny weekendowy reset. O Wirtach nie ma co wiele opowiadać, bo żeby poczuć prawdziwy klimat tego obszaru, trzeba tam po prostu spędzić chociaż chwilę, szczególnie w maju, bo wtedy wszystko budzi się do życia i cudownie kwitnie. Ja i moja rodzina byliśmy zachwyceni, a Ernestowi chyba spodobały się takie długie spacery. Można odetchnąć, odciąć się od rzeczywistości i chociaż przez jakiś czas pożyć beztrosko, bez tego codziennego biegu i tej nieszczęsnej monotonii. 

  Ten tydzień szkolny jest dla mnie wycieczkowy. Codziennie mamy jakieś wyjazdy, a z każdym z nim odhaczam kolejne miejsca na mapie polski, które już udało mi się odwiedzić. Szczerze? To dobry odpoczynek przed najbliższymi tygodniami podciągania ocen, bo niestety jeszcze brakuje im doszlifowania. Mam nadzieję, że dam radę zrobić to na maksimum moich możliwości.  Chciałabym skończyć ten etap w moim życiu z jak najlepszym wynikiem. 
   Mam nadzieję, że u was wszystko dobrze, a w szkole powoli zaczyna wam się luz! ☺ Jeszcze tylko kilka tygodni i będziemy mieli więcej czasu na nowe przygody, wyjazdy i wypady ze znajomymi. 

  Przypominam, że różne relacje z moich wyjazdów, czy po prostu to, jak spędzam czas, możecie znaleźć na moim instagramie (dbuniek), gdyż tam po prostu dodanie czegoś jest szybsze i łatwiejsze. 
  Nie pozostaje mi nic innego, jak zostawić wam zdjęcia z tego pięknego miejsca i życzyć udanego tygodnia! ☺ 












My fave zaful.com clothes ---> |1|2|3|4|5| xx

Share:
Read More

Zastanawiam się, co się dzieje w blogosferze.


  Zastanawiam się, co się dzieje w blogosferze. 

   Miliony blogów, zakładanych na maksymalnie pół roku, jedynie dla współprac - nie mówię, że to złe, bo każdy chciałby czerpać minimalne korzyści z tego, co robi, sama korzystam ze współprac barterowych, ale ludzie, zakładać blogi tylko po to? Kiedyś to nie miało znaczenia..  Blogerzy,  którzy kiedyś byli cenieni, inspirujący, którzy byli wzorem dla tych dopiero zaczynających - teraz wszyscy są tylko na instagramie oraz youtube, a swoje blogi odrzucili w niepamięć.. szkoda, bo zostawiali w każdym wpisie świetną treść.   Bloger robiący pod górkę blogerowi.. Brak akceptacji i szacunku dla czyjejś pracy. Wszędzie wszyscy tacy sami, wszystko takie samo, zero oryginalności.   Brak ciekawych wpisów, jedynie takie robione pod ilość "bo muszę wstawić coś, co dwa dni".. nieważna treść i jakość, ważne, że co dwa dni i statystyki się będą zgadzały, a firmy się znajdą do współprac.   Brak zainteresowania czyimś wpisem.., wchodzenie na niego tylko po to, by zostawić nic nieznaczący i nie na temat komentarz, byleby się pokazać, a może zostawi też komentarz i obserwację u mnie. To nic, że napisze "świetny wpis, wpadnij do mnie" a nawet nie przeczytam połowy z tego, co ktoś ma do przekazania.   Obserwacje straciły swoje znaczenie, bo teraz to jedynie puste kliknięcie "klik za klik" dla ilości, nie dla wyznaczenia tego, że blog nam się podoba, że blog ma w sobie to coś.

  Co się stało z prawdziwą ideą blogowania?


  Zastanawiam się nad tym w momentach, w których wchodzę na kiedyś ulubione blogi.. i nie ma tam nic. Wchodząc na grupy, które kiedyś przepełnione były mnóstwem kreatywnych, oryginalnych i przejrzystych blogów, teraz nie widzę nic ciekawego ani nawet ładnego. Kiedyś wzajemna życzliwość, teraz plucie jadem w stronę dosłownie każdego, komu może wychodzi coś lepiej, kto się nie boi pokazać siebie. Tak ciężko teraz znaleźć coś dobrego w internecie. Wszystko i wszyscy są tacy sami. W momencie, w którym ktoś wyróżnia się - twórczością, stylem, poglądami czy zachowaniem - negujemy taką osobę. Dlaczego? Przecież odmienność jest piękna, a różnorodność tego, co tworzymy, jest intrygująca, zaskakująca i ciekawa.


  Ty - tak ty, jeżeli masz bloga, zastanów się, dlaczego go założyłaś? Dlatego, że chciałaś pokazać siebie, coś innego, coś twojego własnego, czy dlatego, że jedynie zależało ci na darmowych rzeczach? A może zrobiłaś to, bo chciałaś zaistnieć? A może przeciwnie, robisz to, bo to kochasz? Zastanówmy się, czy mamy bloga, bo kochamy tworzyć coś własnego, coś od siebie, bo chcemy wrazić swoje zdanie, swój styl, pokazać swoje pasje, czy jest to nic nieznaczący blog tylko dla korzyści.
  W tym momencie też proszę.., jeżeli masz coś ciekawego do powiedzenia, chcesz wyrazić swoje zdanie na ten temat, czy może chcesz mnie obrazić - bo jak ja tak mogę pisać, zostaw na dole komentarz, chętnie poczytam, co masz do powiedzenia, nie bójmy się wyrażać naszych uczuć, naszego własnego zdania.

   Nikogo nie chce urazić tym wpisem, nie tyczy też on się nikogo dosłownie, kieruje to do ogółu, bo aż ciężko mi się patrzy na to, co się dzieje w blogosferze. To moje i wyłącznie moje zdanie, nie musisz się z nim zgadzać. ☺ ps. wszystkie zdjęcia pochodzą z tumblr.com

Do następnego x
Share:
Read More
,

Moja wieczorna pielęgnacja twarzy


  Moja cera w ciągu ostatnich kilku miesięcy wyglądała okropnie. Była przesuszona, miała mnóstwo plam i oczywiście pojawił się trądzik, z którym nigdy wcześniej nie miałam problemu. Jak widać, ten moment musiał nadejść. Złe odżywianie w połączeniu ze złą pielęgnacją i wielkim stresem ostatnich miesięcy dało naprawdę popalić mojej skórze. Jakoś w połowie lutego totalnie zmieniłam kosmetyki i pielęgnację. Teraz używam w 75% tych z naturalnym składem, oczywiście wszystkiego nie da się zamienić na organiczne pstryknięciem palca, ale chociaż ta mała część daje już widoczne efekty. Ja widzę pozytywną zmianę.
Najlepsze, jak dla mnie jest to, że wszystkie z moich kosmetyków, mimo tego, że są ze 100% naturalnego składu, kupiłam za grosze, są bardzo wydajne i dostępne zarówno stacjonarnie jak online. Tyle zalet, a każdy produkt naprawdę mieści się w granicy 5pln do 20pln.


  Całą wieczorną, pielęgnacyjną rutynę zaczynam od zmycia makijażu. Rankiem nakładam go naprawdę niewiele, ale zawsze zostawi po sobie jakiś zły ślad, w szczególności na następny dzień, gdy go dobrze nie domyję. Moim środkiem do demakijażu jest ten od Banii Agafii i z tej firmy jest dzisiaj większość moich perełek. Ten płyn/krem radzi sobie ze swoim zadaniem naprawdę świetnie. 
Moim następnym krokiem jest odświeżenie twarzy żelem myjącym, zawierającym liście manuka z ziaji oraz przemycie twarzy tonikiem z tej samej serii. W tym momencie wiem, że moja twarz jest dokładnie domyta i nie znajduje się na niej już makijaż, a to jest dla mnie najważniejsze podczas wieczornego demakijażu. Toniku mam już drugie opakowanie i jest to mój zdecydowany ulubieniec z tej kategorii pielęgnacyjnej.



  Kocham robić sobie domowe spa, więc użycie peelingu ryżowego i maseczek to moje ulubione kroki wieczornej pielęgnacji. Najczęściej sięgam po maseczki oczyszczające i witaminowe, a rzadziej po te nawilżające. Nałożenie glinki, na odżywioną po peelingu skórę, w połączeniu z filiżanką kawy i odcinkiem ulubionego serialu, lub robieniem paznokci, to idealne odstresowanie w ciągu pędu zadań domowych oraz nauki na sprawdziany i kartkówki. Ten krok stosuję co trzeci dzień, bo zbyt częste używanie peelingów i maseczek daje zupełnie przeciwny i niechciany przez nas efekt w dodatku zajmuje sporo czasu, którego teraz podczas tygodni szkolnych mi brakuje.


  Moją ostatnią czynnością przed snem jest nałożenie kremu z jonami srebra również tej rosyjskiej firmy. Najlepszy produkt, jeżeli chodzi o nawilżenie skóry, walkę z przebarwieniami i gojenie ran potrądzikowych, jak i zwykłych zadrapań. To moja druga tubka, bo już kiedyś go miałam, ale przerwałam nim kurację po tym, jak mi się skończył. Tym razem, gdy go zamawiałam, w moim koszyku wylądowały dwa opakowania, tak na zapas. Dodam, że rankiem używam kremu z tej samej serii, tylko na dzień i moja skóra naprawdę wdzięcznie mi się za niego odpłaca. Wszystkie suche "plamy" zniknęły, a miałam z nimi problem już od dzieciństwa, bo mam bardzo suchą skórę na polikach. 


  To tak naprawdę cała moja wieczorna pielęgnacja. Czasem jest krótsza, czasem dłuższa, czasem wymienię jakieś kosmetyki, by skóra się nie przyzwyczaiła i dalej z nich korzystała tak, jak powinna. Te kosmetyki są sprawdzane przeze mnie już długi czas, składy mam przebadane i to cudowne, że tak świetne kosmetyki są tak łatwo dostępne i tanie. Na dole podlinkuje wam je po prostu nazwami na google, byście mogli kupić tam gdzie uważacie to za stosowne. Osobiście - kupiłam na stronie ezebra.pl
  Do następnego xx


Share:
Read More